Jestem bogata! Krzyknęłam i zastanowiłam się czy na pewno..

Dzisiejsza rozpacz.
Bo niby pieniądze szczęścia nie dają, ale bez nich żyć się nie da. A nawet marzenia jakoś bez pieniążków ciężej spełnić.

Jestem rodzicem, spoczywa na mnie odpowiedzialność. Za mojego Synka, jego rozwoj, oraz przede wszystkim zapewnienie mu podstawowych potrzeb.Jestem obywatelem, wiec muszę płacić podatki, czynsz, rachunki, ubezpieczenie. Ale jak spełnić nadaną/wybraną mi rolę gdy w portfelu ma się dosłownie 12 zł, a do końca miesiąca 12 dni? 
Wydajemy fortunę: na czynsz, studia, ubezpieczenia….żadnych zbędnych pierdółek,  chociaż zawsze można z czegoś zrezygnować, prawda? 
Na przykład z prądu….chociaż nie bo przecież ogrzewamy za pomocą kaloryferów na prąd. „Urok” mieszkania w starej (ale jakże pięknej) kamienicy.
Lub z studiów….w sumie nie, bo za moje dostaje stypendium za dobre wyniki, a Simona są warunkiem niezbędnym by moc awansować i zarabiać ciut więcej.

Moglibyśmy nie palić papierosów, lub nie pić. Bingo!
Problem w tym że ani jedno, ani drugie nie robimy więc w skarbonce nie przybywa pieniążków odłożonych zamiast „paczki fajek”. 

Codzienność nas dobija. oszczędzamy a efektów nie widać. 
Więc w mojej rudej głowie z 5 cm odrostami (farba do włosów jest tak zbędnym wydatkiem!) znów panuje chaos. 

Jestem bogata i to w pewnym sensie jest najczystsza prawda. W końcu mam rodzinę, łóżko własne i ulubiony kubek zebranej na działce (darmowej!) mięty i melisy. 
Jestem biedna, jak tysiące z Was, próbując związać koniec z końcem i przeżyć od pierwszego do pierwszego. 
12 zł w 12 dni… hmm
Pytanie brzmi następująco:

Może macie jakiś tani przepis na obiad?

Pani Szarość PRAWIE bogata.