Choleryczka i eliksir z melisy.

meliska_ Nie należę do najsympatyczniejszych osób na świecie. W sumie niewielu jest wstanie mnie znieść.
Jestem choleryczką.
Nie rzadko wyrzucam z siebie przekleństwa jak pociski z karabiny maszynowego. Doskonale wiem, co powiedzieć (jak precyzyjnie dobrać słowa) by kogoś zabolało. To takie swoiste połączenie broni snajperskiej z karabinem. 

Mówią że jestem wredna i chamska. Coś w tym jest, chociaż zazwyczaj gryzę tych co na to zasłużyli. A ci co zasłużyli musieli wcześniej popełnić jakiś błąd. Błąd który zostanie zapamiętany, bo mam idealną pamieć.

Jestem też perfekcjonistką. Przy czym perfekcjonizm oznacza tylko i wyłącznie moją wersję i moje wykonanie.
Nikt bowiem (według mojego chorego wyobrażenia) nie może zrobić tego lepiej ode mnie.

To właśnie te cechy sprawiają że moj odcieni szarości jest bliżej czarnego niż białego.

W sumie mam też zalety, ale o nich nie napiszę. Powstałaby równowaga, symetria. A ja od lat walczę z symetrią w mojej głowie, natręctwem ułożenia wszystkiego równo po obu stronach. 
To tak upierdliwe. 

Dlatego codziennie piję melisę.. może pomoże. Magiczny eliksir który działa uspokajająco.
I naprawdę staram się nie być taką choleryczką. 

Pani Szarość Taka Zła.