Ciasna skorupa umysłu.

Dziś czuję się uwięziona,
jakby ktoś związał moje ręce, nogi i umysł.

Podobno pieniądze szczęścia nie dają, ale pozwalają spełniać marzenia.
Marzenia o dalekich podróżach, o wyrwaniu się z pięknych ale dobrze znanych ulic i kamienic starego miasta.
Chciałabym uciec, przez rutyną, przed byciem zorganizowaną panią domu, troskliwą mamą, pilną studentką… itd.
Marzy mi się wielka ucieczka.

Ale siedzę dalej przy biurku. Na nim notatki z prawa karnego i materiały z międzynarodowego prawa humanitarnego.
Sesja mnie dobija, zżera każdy kawałek wolnego czasu.

Za godzinę wyjdę z domu po Norbisia do szkoły, wrócę zrobię obiad, ogarnę w domu.
Znów się pouczę.
Rutyna.
Powtarzam te same czynności tak często że czasem muszę przypomnieć sobie czy na pewno to robiłam dziś czy wczoraj.
Codziennie to samo. Codziennie powtarzam sobie że inni mają gorzej, że moim komfortem jest posiadanie mieszkania, kanapy, ciepłej wody.
Egoistycznie chcę więcej przestrzeni!

Skorupa umysłu ciasna ale własna. tak ciasna że mam psychiczne odciski.
To ten moment kiedy masz dość wynoszenia śmieci i prania. Z miną obojętną na złość (chyba samej sobie) dziś też tego nie zrobię.
Będzie brudno, nie nauczę się na zaliczenie i kupię obiad w McDonaldzie.

admin-ajax

…bzdura.
Zrobię to wszystko, bo boję się konsekwencji, narastających jak lawina.
Jestem tchórzem, nie ucieknę byle jakim pociągiem, przecież nie lubię niespodzianek.
Nauczę się, posprzątam, zrobię obiad. Znowu..

to my.

Pani Chaos i Pan Zrównoważony.
Od trzynastu lat ze sobą, bez zbędnych formalności zwanych ślubem.
Oboje ateiści, oboje ambitni, z czarnym poczuciem humoru. I tu się kończą podobieństwa.
JA – nieogarnięta, mentalnie rozczochrana, emocjonalnie rozchwiana. Do tego pedantyczna, uparta i wredna.
ON – pełen spokoju, z ogromną wiedzą, małomówny. Bałaganiarz, emocjonalny kaleka, uzależniony od gier na ps4.

Razem.
To nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Zaczęliśmy od przyjaźni. I na tym zbudowaliśmy Nasz związek. 

Miłość, podobnie jak seks jest przereklamowana.. tak sądzę, szybko zmienia się w przyzwyczajenie. 
Od trzynastu lat jesteśmy partnerami, darzymy siebie ogromnym szacunkiem i ciężko pracujemy by być ze sobą szczęśliwym.
Nie chcemy nic zmieniać, jest dobrze. Myślę że mogę się z nim zestarzeć.

11257232_857354111003587_9070959205200939159_n

Dziś jest nasza rocznica.
Piątek jak każdy inny, znów zrobił pyszny obiad, ja zrobiłam pranie. 
Każdy dzień z Nim cudownie podobny.

Pani Szarość – jako (nie) żona Pana Szarego.

Nie wyjadę.

Ponad dwa miliony ludzi wyjechało z Polski. Trudno mi uwierzyć, ale po ilości postów na fb w języku (łamanym) angielskim i niemieckim moich znajomych (nie tak znowu licznych) zauważyłam jak wielu wyjechało.
Co kieruje ludźmi, że porzucają wszystko co znają a nawet kochają by spędzić lata a może i całe życie w niewątpliwie obcym kraju?
Wyjeżdżają w poszukiwaniu pracy, mieszkań, szczęścia..ale

Czy to nie jest tak że wszędzie jest/wydaje się być lepiej gdzie nas nie ma? Czy trawa nie jest/wydaje się być bardziej zielona po drugiej stronie strumyka?
Wiem, Polska nie jest idealna, nigdy nie była i nie będzie. Ideały nie istnieją. A jednak z uporem i zaufaniem w przyszłe pokolenia nasi pradziadkowie walczyli właśnie o TĄ Polskę. Mieli gorsze warunki do rozwoju, gorszą opiekę medyczną i mniej rozwinięty rynek pracy itd. 
A my nadal narzekamy, z postawą roszczeniową, nie dając nic od siebie wymagamy więcej niż sie należy. A co!

maki

Z uporem dziecka chodzę na wybory, choć nie jestem zwolenniczką żadnej partii. Znowu wybiorę mniejsze zło, ale wierzę że mam wpływ na to co dzieje się w naszym kraju. Naprawdę naiwnie wierzę że mój głos coś znaczy. Jestem obywatelem i z tego tytułu mam pewne obowiązki względem mojego państwa. Dopiero wypełniając je mogę mieć także pewne oczekiwania. Myślę że mam w sobie minimum patriotyzmu. Doceniam nasz kraj. Podziwiam ludzi którzy decydują się wyjechać, ale osobiście nigdy nie wyjadę na stałe z Polski, nie zmarnuję wysiłku naszych przodków.

To dzięki Nim piszę do Was teraz po polsku.
Pani Szarość.