Wszyscy mają kompleks. Mam i ja.

gtlt

Mam kompleksy. Każdy je ma.

Ale samolubnie napiszę o sobie, o tym jednym który najbardziej zmienił moje podejście do wyglądu, do własnej osoby i do innych.

Trądzik.. samo zachowanie ludzi w stosunku do mnie i innych osób z tym problemem nasuwa myśl, iż nie tylko w nazwie ma coś wspólnego z trądem. Nie raz słyszałam że powodem moich wyprysków jest nie mycie się! Uwierzcie, wracając z imprezy, będąc podchmieloną po powrocie do domu pierwsze co, to idę umyć twarz i pokremować jednym z tysiąca specyfików które mają zdziałać cuda. Drugą rzeczą są szepty, ciągłe spoglądanie, a czasem wręcz głośne komentowanie stanu mojej skóry. Ludzie dają sobie przyzwolenie by nie proszonym pouczać mnie, by mówić co mam robić, co kupić i czym się smarować na to „obrzydlistwo”.

 14 lat walki z trądzikiem, niezliczona ilość maści, kremów, pseudo-specjalistów, dermatologów, mnóstwo wydanych pieniędzy. Dziś jest lepiej, ale do gładkiej skory jeszcze daleka droga. I tak jak osoba która schudła, zawsze będzie postrzegała swoje ciało jako grube, tak ja nigdy nie powiem że moja twarz jest idealna, gładka lub po prostu ładna. Dlatego nie cierpię zdjęć, nie lubię ostrego zimnego światła i  makijażu (choć oczy maluję, by nie wyglądać jak nastolatka ;) ) Z doświadczenia wiem że na psychice odbija się to bardzo, na postrzeganiu własnej osoby i własnej wartości. Przy każdym leczeniu, wraz z kuracją farmakologiczną powinna być prowadzona terapia psychologiczna. Tak myślę.

Moja Mama powiedziała kiedyś że gdybym nie miała trądziku byłabym strasznie napuszoną i nie skromną dziewczyną. Chyba miała rację :) Ale trądzik mam, więc i skromna jestem. Uff..

honey

Nie lubię luster, ale często w nie zaglądam. Zawsze z lekkim strachem czy nie zobaczę kolejnej kropki. Sprawdzając czy jakoś (nie mylić z słowem „jakość”) wyglądam.
A gdyby na świecie nie było luster? Czy będąc nie pewnym swojego wyglądu z taką sama krytyką ocenialibyśmy innych?
Wiem jak wyglądam. Nie jestem idealna ale radzę sobie. Wiem jak wyglądają inni. I myślę że oni też muszą sobie z tym radzić.

Pani Szarość

Szarości..

images

Kolor szary, mój ulubiony. Czasem bliżej mu do czarnego, czasem jest prawie biały. Jest widoczny w każdym zakamarku mojego mieszkania, w szarych ścianach i kanapie. Ale nie o tym będzie mowa :) 

Lubimy kategorie, lubimy szufladkować i dzielić ludzi na dobrych i złych.  W pewnym uproszczeniu widzimy ich jako czarne lub białe postacie. A tak na prawdę wszyscy jesteśmy w odcieniach szarości. Co uchwyciła autorka tak rozchwytywanej ale i mocno krytykowanej książki E.L James „pięćdziesiąt twarzy Greya”. Sam Grey (który ma oczy koloru o dziwo..szarego ;)) w pewnym momencie mówi:
„… bo we mnie jest pięćdziesiąt odcieni szarości.”grey

Sama poświęciłam dwie godziny mojego życia i powyższy film obejrzałam, a nawet przeczytałam książkę. Dwie godziny stracone, ale przynajmniej mam prawo się wypowiedzieć. Film cóż ani się rozmarzyć (popłakać) ani sobie zwalić. Był kiepski. Kropka.

Wracając do tematu. Pewne uproszczenia są w społeczeństwie nadzwyczaj powszechne. A stereotypy związane z wyglądem nagminne. Kończąc moje studia pisałam prace licencjacką na temat czynników jakie wpływają na nas w momencie zauważenia przestępstwa, tuż po lub w trakcie przesłuchania. Jednym z czynników są właśnie stereotypy. W końcu o wiele łatwiej uwierzyć, iż biżuterie skradł łysy kark w dresie niż pani w średnim wieku z fioletową trwałą na głowie.
Stereotypy – można je mnożyć, a przecież nie każdy policjant jest dupkiem, nie każdy ksiądz to pedofil i nie cała młodzież jest zła. W każdej grupie społecznej „białych owieczek” znajdzie się jedna „czarna owieczka” psująca wizerunek i wysiłek całej reszty. Ale nie istnieją białe i czarne owieczki, są w odcieniach szarości. ;)

 Pani Szarość. A jakże by inaczej.

 

całkiem optymistycznie, mimo, pomimo i wbrew.

Idzie wiosna, w sumie już przyszła bezczelnie rozpychając się promieniami słońca. Osobiście sam fakt słońca na niebie jest wystarczającym powodem dla mnie by wstać w dobrym humorze. I tak troszkę wbrew mojej pesymistycznej naturze narzuciłam sobie, iż będę się częściej uśmiechać :) Tak o! Po prostu, do ludzi, zwierzątek, mimo, pomimo i wbrew. To o tyle trudne zadanie, że przy moim trybie dnia (wiecznie w biegu) łatwo o tym zapomnieć. Przypominają mi o tym uśmiechu wszystkie te małe rzeczy na które zwykle nie zwraca się uwagi : buzia dzieciaczka w wózku, nieśmiało pojawiające się pączki na krzaczkach, czy babcia w słuchawkach Panasonic słuchająca rockowego kawałka. :) 

A słuchawki.. To cudowne urządzenie podłączone do świata muzyki potrafi sprawić, iż w tłumie obcych ludzi czujesz się bezpieczniej. Jednocześnie Ci sami ludzie przestają Cię wtedy interesować, zaczynają być przezroczyści, zamkniętym w swojej gablotce dźwięków, człowiek staje się głuchy. Przyznaję się sama często jeżdżę w tramwaju w słuchawkach, przyznaję się, że mi pesymiście łatwiej jest uśmiechać się do ludzi kiedy w uszach mam dźwięk swojej ulubionej piosenki. Małe oszustwo. 

 Pani Szarość. Dla Was.

Pierwszy krok.

„Aby przebyć tysiąc mil, trzeba zrobić pierwszy krok.” -Bruce Lee

Pierwszy krok.. pierwszy wpis. Więc może zacznę od tego dlaczego blog ten, niczym nie wyrożniający się, troszkę skromny a na pewno chaotyczny powstał. Jego główny cel to poukładać to co nie poukładane i wypowiedzieć to co nigdy nie zostało powiedziane.. czyli moje własne myśli rozczochrane. Będzie więc o wszystkim ważnym i o niczym istotnym. Nie wiem jak długo, nie wiem ilu z Was będzie chciało przeczytać cokolwiek co napiszę, ale czas pokaże a wszystko wyjdzie w praniu. Tak więc od dziś jestem, powstałam jako blogująca, jedna z miliona innych blogujących. Zrobiłam swój pierwszy krok, teraz przede mną tysiące tematów do przebycia :)

Pani Szarość.