Ucho. Słyszę, nie mówię.

images

Są trzy słowa które często są nadużywane. 
Pierwsze : Kocham. Niektórzy mylą to uczucie z stanem zauroczenia, inni powtarzają je jak mantrę.
Drugie : Obiecuję. Dla mnie jest to przyrzeczenie, nie do złamania. Na prawdę lepiej jest użyć słowo postaram się.
Trzecie : Przyjaciel. Często niefortunnie używane zamiennie z słowami znajomy, koleżanka, kumpela.

Od paru lat marzy mi się prawdziwa przyjaźń. Przyjaciółka na dobre i na złe jak w filmie „Smażone zielone pomidory”. Przyjaciel z krwi i kości, z ogromna duszą. 
Dziwne marzenie?

Gdyby ktoś chciał mnie chociaż wysłuchać.

Mam wielu znajomych, wiele osób poznanych na studiach, wakacjach, w pracy. Paru z nich uważa mnie za przyjaciela. To ogromne wyróżnienie, mam nadzieję że na nie zasłużyłam. Tylko że ja nie mogę nazwać ich moimi przyjaciółmi. Dlaczego?
Ponieważ nic o mnie nie wiedzą, no może by być dokładniejszą, wiedzą o mnie bardzo mało. Nie wynika to z mojej małomówności, nic bardziej mylnego. Jestem straszną gadułą, podczas rozmów poruszam wiele tematów, niekiedy dotyczą one mnie lub mojego życia.. Powierzchownie. 
 Tyle razy ktoś zapytał mnie „Co u Ciebie?”. Tyle razy dałam się nabrać na wykazane zainteresowanie. Za każdym razem biorę głęboki oddech by zacząć mówić  i zalewa mnie bystry potok słów mojego rozmówcy. To zbędne pytanie grzecznościowe, zadawane tylko po to by w sposób egoistyczny i niegrzeczny zacząć mówić o sobie. Kolejne trzy godziny zamieniam się w ucho, dokładnie wyczyszczone patyczkiem by nie przegapić żadnego szczegółu. Na prawdę skupiam sie na rozmówcy, po raz kolejny chowając w sobie skrzynkę z wiadomościami wewnętrznego „ja”. Karcę mój umysł za bezmyślność i serce za naiwność. Byłam tak blisko myśli, iż kogoś interesuje co ma w głowie, czego pragnę i co wydarzyło się wczorajszego popołudnia. 

Lubię być uchem i słuchać. Analizować, pomagać. Mówię „możesz zadzwonić o każdej porze dnia i nocy”. Dzwonią. Pod tym względem jestem dyspozycyjna jak lekarza na dyżurze w szpitalu. 
Ale… zawsze jest jakieś ale.

Chciałabym czasem coś powiedzieć. Zamienić się w usta, nie koniecznie tak ładne jak Angeliny Jolie. Wypowiedzieć parę słów o sobie. Otworzyć się jak małża i pokazać ziarnko piasku. Nie byle komu, przyjacielowi. 
Kiedy odkrywam coś na prawdę pięknego, kiedy usłyszę piosenkę która oddaje moje uczucia, kiedy obejrzę film który mnie poruszył i książkę która rozszerzyła moją wyobraźnię, chciałabym po prostu móc się tym podzielić z Kimś. Tylko..

Dlaczego nikt nie zapyta:
Czy jesteś szczęśliwa?
Jaki film Cię wzruszył?
Czy udało Ci się spełnić marzenie?
Dlaczego nikt nie posłucha odpowiedzi.

W sumie tutaj też nikt tego nie czyta, nie pyta i nie oczekuje odpowiedzi.

Pani Szarość – Ucho

Nie idź za mną, bo nie umiem prowadzić. Nie idź przede mną, bo mogę za Tobą nie nadążyć. Idź po prostu obok mnie i bądź moim przyjacielem. - Albert Camus

 

 

One thought on “Ucho. Słyszę, nie mówię.

  1. Przykro mi, że nie znalazłaś jeszcze prawdziwego przyjaciela. Ja mam jedną przyjaciółkę, na którą zawsze mogę liczyć, i z która utrzymujemy kontakt od wielu lat i codziennie pomimo, że nie ma mnie w kraju od 9-u lat. Przyjaciela znajdziesz w osobie podobnej do siebie, tak myślę. Moja przyjaciółka w bardzo wielu apsektach jest taka, jak ja. Co prawda, nie oglądam krwawego anime po rosyjsku, a ona należy do tych, którzy boją się życia i zbyt mocno siebie samych krytykują (czyli dokładnie przeciwnie do mnie).
    Może kierunek Twoich studiów utrudnia znalezienie szczerej osoby? Studiujesz prawo, tak? Moja bliska koleżanka też je studiowała i zawsze narzekała na to, ile fałszywych i interesownych ludzi się tam przewija.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>